Alfabet




Podatki

Jak pisał J.B. Say nie ma dobrych podatków. Są tylko bardziej lub mniej złe. Najgorszy jest podatek nałożony na pracę w postaci progresywnego podatku dochodowego od wynagrodzeń i składek ubezpieczeniowych, z których składka na ubezpieczenia emerytalne jest regresywna, co powoduje, że de facto najwyższy procentowo podatek płaci klasa średnia.

Idea zmian podatkowych Centrum Adama Smitha oparta jest na przekonaniu, że podstawowym problemem Polski na początku XXI wieku jest bezrobocie. Niemal co piąty obywatel nie ma pracy. To już nie jest problem. To jest dramat. Zwłaszcza, że, jak pokazują badania amerykańskie, bezrobotni w drugim pokoleniu najczęściej stają się kryminalistami. A dla rozwiązania problemu bezrobocia kluczowe znaczenie ma przemodelowanie systemu ubezpieczeń społecznych. Dlatego zmiany w systemie podatkowym muszą być skomponowane ze zmianami w opodatkowaniu pracy.

Bezrobocie jest spowodowane głównie: (i) przepisami administracyjnymi ograniczającymi wolność gospodarowania, (ii) przepisami prawa pracy powodującymi, że rynek pracy jest mało elastyczny, a legalne zatrudnianie pracowników w przypadku braku pewności sukcesu jest bardzo ryzykowne i (iii) przepisami prawa podatkowego i ubezpieczeń, które powodują, że praca jest nie tylko coraz droższa, ale że podejmowanie działalności gospodarczej staje się coraz bardziej ryzykowne, gdyż nawet skrajnie uczciwy podatnik może paść ofiarą skrajnie niekorzystnej interpretacji prawa podatkowego ze strony organów podatkowych.


Wydaje się, że z wymienionych przyczyn bezrobocia, najważniejszą jest opresja podatkowa, której praca podlega. Głównym celem nowego systemu podatkowego powinno być więc uwolnienie zasobów przedsiębiorczości i pracy. Waga tego celu powoduje, że niektóre inne cele muszą zejść na plan dalszy. Najważniejsze elementy w projekcie Centrum Adama Smitha to:

(i)  likwidacja składek na ZUS i wszystkich innych składek obciążających pracę,
(ii)  likwidacja podatku PIT,
(iii) likwidacja podatku CIT,
(iv) wprowadzenie podatku od funduszu wynagrodzeń w wysokości 25% płaconego przez każdego przedsiębiorcę niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa, który wypłaca jakiekolwiek wynagrodzenie, bez względu na jego tytuł prawny, osobom fizycznym nie prowadzącym działalności gospodarczej,
(v) wprowadzenie podatku od wartości sprzedaży przedsiębiorstw prowadzących pełną rachunkowość w wysokości 1%,
(vi) wprowadzenie podatku od kapitału własnego przedsiębiorstw prowadzących pełną rachunkowość w wysokości 2 promili miesięcznie (2,4% rocznie),
(vii) wprowadzenie jednolitej stawki podatku VAT w wysokości 20% na wszystkie towary i usługi płaconego przez przedsiębiorstwa prowadzące pełną rachunkowość,
(viii) wprowadzenie zryczałtowanego podatku VAT dla małych przedsiębiorstw w wysokości 350 złotych miesięcznie;
(ix) wprowadzenie zryczałtowanego podatku od działalności gospodarczej dla małych przedsiębiorstw w wysokości 350 złotych miesięcznie;
(x) utrzymanie podatku akcyzowego na dotychczasowych zasadach z tym, że z maksymalnym uproszczeniem jego poboru i zrównaniem stawek na towary będące substytutami.

Proponowane zmniejszenie kosztów pracy oznacza konieczność znalezienia innych dochodów skarbu państwa niż PIT i składki nazywane składkami „na ZUS”. Historia podatków pokazuje, że bardzo często najprostszym sposobem zwiększenia dochodów państwa było wprowadzenie nowego podatku. Klasycznym tego przykładem może być historia samego podatku dochodowego od osób fizycznych, który wprowadzono w Anglii jako doskonałe źródło finansowania dodatkowych wydatków państwa podczas Wojen Napoleońskich. Jednakże bardzo często nowy podatek wprowadza wiele zamieszania do systemu podatkowego. Do podatków już istniejących podatnicy, którzy zawsze niechętnie dzielą się z fiskusem, jakoś się przyzwyczajają, uczą się, jak z nimi żyć i jak je minimalizować. Natomiast nowe podatki to zawsze jakieś zwiększenie niepewności. Nieprzypadkowo funkcjonuje powiedzenie, że stare podatki są jak stary myśliwy – czynią w lesie mało szkód. Wynika to z dwóch cech podatków: kapitalizacji i przerzucalności. Dlatego Gaudamet i Molinier uważają, że „zmiany podatków są większą dolegliwością dla podatników niż same podatki”. Można jednak twierdzić, że istnieje pewien negatywny próg wrażliwości. Nasilenie się absurdów podatkowych sprawia, że zwiększa się presja na dokonanie zmian. W polskim przypadku konieczność ograniczenia opodatkowania pracy jest tak silna, że nie sposób nie poszukać innych źródeł finansowania państwa. W miejsce utraconych dochodów z opodatkowania pracy można wprowadzić podatki dzisiaj zasadniczo nieobecne: w projekcie Centrum - podatek od wartości sprzedaży oraz podatek od kapitału własnego. Oba miałyby bardzo niskie stawki i odnosiłyby się do firm prowadzących pełną rachunkowość. A byłyby nimi jedynie spółki prawa handlowego.

Oczywiście nie można twierdzić, że nowe podatki proponowane przez Centrum są korzystne. Nie są! Nie ma dobrych podatków, są tylko mniej złe. Dziś stoimy wobec konieczności wyboru mniejszego zła – albo utrzymamy horrendalnie wysokie opodatkowanie pracy, albo opodatkujemy niskimi stawkami inne czynniki produkcji. Tertium non datur.

Podatek od wartości sprzedaży  zastąpiłby podatek dochodowy od osób prawnych. Zalety tego podatku to:

- prostota wynikająca z braku rejestracji kosztów i zharmonizowania podstawy opodatkowania z podatkiem od towarów i usług,
- systematyczne płacenie podatku w miarę uzyskiwania przychodu,
- brak progresji podatkowej,
- przerzucanie ciężaru opodatkowania w ceny co powoduje, że możliwość zapłaty tego podatku jest niezależna od rentowności przedsiębiorcy - fakt osiągania dochodów lub generowania straty nie ma istotnego znaczenia dla podatnika.
Wadą takiego podatku jest niewątpliwie fakt, że w kolejnych fazach obrotu nalicza się „podatek od podatku”. To właśnie spowodowało wycofanie się z podatku obrotowego w roku 1993. Negatywne konsekwencje tego zjawiska będą jednak niewielkie ze względu na niską stawkę podatku (1%!!!)

Podatnikami podatku od kapitału własnego (od aktywów) byłyby, podobnie jak w przypadku podatku od wartości sprzedaży (od przychodów) przedsiębiorstwa prowadzące pełną rachunkowość i będące płatnikami podatku VAT na zasadach ogólnych, zobowiązane do stosowania przepisów ustawy o rachunkowości, za wyjątkiem jednostek budżetowych.


W propozycji Centrum kluczowe miejsce zajmuje podatek VAT. Jest on podatkiem trudnym do stosowania. Wynika to z:
- trudności definicyjnych (towar, usługa, eksport i import towarów i usług),
- konieczności opodatkowania zamiany, świadczeń w naturze,
- trudności z precyzyjnym ustaleniem momentu powstania obowiązku podatkowego,
- funkcjonowania systemu zwrotu podatku naliczonego,
- formalizmu mającego na celu zapobieganie nadużyciom,
- konieczności kontroli państwa nad ewidencjonowaniem obrotu (kasy fiskalne),
- konieczności wprowadzania regulacji wynikających z dyrektyw UE.

Część z tych niedogodności można wyeliminować, ale z pewnością podatek ten pozostanie skomplikowany. Dlatego powinni go płacić obligatoryjnie wyłącznie duzi przedsiębiorcy, którzy są w stanie ponieść ciężar jego funkcjonowania. Kto płaci podatek od wartości sprzedaży (od przychodów) - automatycznie płaci też podatek VAT na zasadach ogólnych, co wymusza skrupulatną rejestrację obrotu. Dzieje się tak ze względu na konflikt interesów polegający na tym, że choć sprzedający chciałby uniknąć rejestracji obrotu, to kupujący chce zarejestrować zakup ze względu na możliwość odliczenia podatku naliczonego, oraz dosyć sprawnie funkcjonujący system kas fiskalnych.


Dla zbilansowania dochodów publicznych w związku z opisanymi zmianami oraz w celu uniknięcia nadużyć i wyłudzania podatku VAT należy rozszerzyć podstawową stawkę tego podatku i stosować ją do wszystkich towarów i usług, zachowując przywileje tych tylko obszarów, które narzucone są przez regulacje Unii Europejskiej. Zgodnie z postulatem wyłącznie fiskalnej funkcji opodatkowania powinny zostać zlikwidowane zwolnienia i stawki preferencyjne mające pozafiskalne cele (w budownictwie, od żywności, od usług edukacyjnych itd.) Jednolita stawka dla wszystkich towarów i usług powinna wynosić – według wstępnych wyliczeń – 20%. Oznacza to obniżenie podstawowej stawki o 2 punkty procentowe, ale równocześnie podwyższenie stawki na produkty i usługi opodatkowane obecnie preferencyjnie. Proponowana wysokość stawki podatku VAT bierze pod uwagę konieczność zapewnienia wpływów do budżetu kompensujących obniżenie obciążeń podatkowych nałożonych na pracę. Dzięki ujednoliceniu stawek podatku VAT zniknie problem uzależnienia wymiaru podatku od decyzji organów statystycznych. Jednolita stawka ukróci także oszustwa podatkowe. Zaraz po wprowadzeniu podatku VAT w roku 1993 i 1994 słynna była sprawa taczek pomalowanych na kolor zielony, które sprzedawane były jako „taczki rolnicze” tańsze od prawie identycznych, tylko czarnych „taczek ogrodniczych” opodatkowanych podstawowa stawką podatkową. Trzeba także wziąć pod uwagę fakt, że VAT jest podatkiem szczególnym: daje podatnikowi prawo do występowania o zwrot tej jego części, którą wcześniej zapłacił w cenie zakupionych dóbr i usług. Ta konstrukcja otwiera pole do nadużyć i pospolitych przestępstw, których ofiarą pada skarb państwa. Słynny już eksport ze stawką podatkową zero koszulek z portretem prezydenta Kabilii i odliczenie podatku VAT wcześniej naliczonego przez eksportera tych koszulek w łańcuszku kolejnych transakcji przejdzie z pewnością do annałów historii opodatkowania. Jedynym sposobem na ograniczenie tego procederu, którego całkowitych rozmiarów można się tylko domyślać, jest skrupulatna kontrola skarbowa. Żeby mogła być ona skuteczna i efektywna, konieczne jest drastyczne ograniczenie liczby podmiotów uprawnionych do korzystania z prawa odliczania podatku. Należy przyjąć rozwiązanie, które nikogo z korzystania z tego prawa nie wyklucza, takie, by podatnikiem mógł zostać każdy przedsiębiorca, pod warunkiem jednak, że podda się rygorom koniecznym dla skutecznej kontroli.


Natomiast przedmiot opodatkowania podatkiem VAT może pozostać zbliżony do obecnego. Jednak w związku z wprowadzeniem jednolitej stawki podatkowej zmniejszy się rola, jaką odgrywają klasyfikacje statystyczne. Eksport nadal opodatkowany ma być stawką 0% - wynika to z konstrukcji VAT a także z Dyrektyw Unijnych. Uproszczeniu powinny ulec zasady dotyczące momentu powstania obowiązku podatkowego - nie można ustalać ich w rozporządzeniu (jak to częściowo jest w obecnym systemie).


Podatek akcyzowy nie podlegałby poważniejszym zmianom w stosunku do obecnych regulacji. Bezwzględnie powinno się jednak zrównać stawki akcyzy dla towarów mających podobne właściwości fizyko-chemiczne, aby ograniczyć podatność tego podatku na nadużycia nieuczciwych podatników. Zważywszy jednak, na politykę w tym zakresie Unii Europejskiej pełne zrównanie stawek nie będzie możliwe, gdyż polscy przedsiębiorcy musieliby zostać wyeliminowani z niektórych rynków przez przedsiębiorców Unijnych, z tych państw, w których dane grupy towarów są traktowane w sposób szczególny. W takim jednak przypadku należy rozważyć możliwość wprowadzenia szczególnego statusu podatnika podatku akcyzowego, jak to ma miejsce w państwach skandynawskich.


Projekt Centrum Adama Smitha zakłada więc wprowadzenie w miejsce podatków dochodowych i wszystkich składek ubezpieczeniowych jednego zintegrowanego podatku nałożonego na wynagrodzenia. Płaciliby go wszyscy przedsiębiorcy dokonujący wypłat na rzecz pracowników i innych osób fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej. Opodatkowanie obejmowałoby wszelkie wynagrodzenia, bez względu na charakter umów, na podstawie których byłyby ono wypłacane zatrudnionym pracownikom oraz osobom fizycznym nie będącym przedsiębiorcami. Z tym zastrzeżeniem, że podatek ten nie dotyczyłby wypłat podlegających opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Podatek byłby wymierzany według jednolitej stawki 25% funduszu płacy netto. Byłby to podatek bez jakichkolwiek ulg, wyłączeń i kwot wolnych. Taki podatek można byłoby zdepersonalizować, ponieważ stawka podatkowa jest zawsze taka sama i nie zależy od łącznej wielkości dochodów z pracy. Ponieważ podatek płacony byłby u źródła (płatnikiem jest pracodawca) można opodatkować sumę wynagrodzeń, nie dbając o to, ile wynoszą składające się na nią poszczególne wynagrodzenia. Ostatecznie, nieco rzecz upraszczając, opodatkowany byłby łączny fundusz płac, a nie dochód indywidualnego pracownika.


Reasumując: osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą płaciłyby 350 zł podatku od działalności gospodarczej + 350 zł. zryczałtowanego podatku VAT (bez możliwości jego odliczania) oraz 25% od funduszu płac (gdyby kogokolwiek zatrudniły). I oczywiście akcyzę na ogólnych zasadach.

Osoby prawne płaciłyby: 25% od funduszu wynagrodzeń, 1% od wartości sprzedaży, 2,4% rocznie od kapitałów własnych, 20% VAT od wartości sprzedaży bez względu na przedmiot sprzedaży i akcyzę na zasadach ogólnych.
KONIEC! Nie ma PIT, nie ma CIT, nie ma składek „na ZUS”.

Projekt Centrum, choć jest w swojej istocie rewolucyjny, nie zawiera ani jednego rozwiązania, które w polskim systemie organizacji sektora publicznego nie byłoby obecne. Podatek CIT zastąpiony ma zostać podatkiem od obrotów. Taki podatek istnieje i dzisiaj. To zryczałtowany podatek od obrotów ewidencjonowanych. Różnica dotyczy tylko wysokości stawek: zamiast dzisiejszych 3,5%; 5,5% i 8,5% ma mieć zastosowanie jedna stawka w wysokości 1,5%. Opodatkowany ma być kapitał przedsiębiorstw. Ale i dziś kapitał jest opodatkowany. Opodatkowane są nieruchomości, grunty rolne, lasy. Znakomita większość małych przedsiębiorstw objęta ma zostać skrajnie uproszczonymi formami opodatkowania.


Nie jest to system idealny, ale jest najlepszy z możliwych. Oczywiście, gdyby możliwe było ograniczenie wydatków państwa, co niestety nie zależy od nas, tylko od polityków, można byłoby w pierwszej kolejności zrezygnować z podatku od kapitałów własnych. W drugiej kolejności można by zmniejszyć wysokość podatku od funduszu wynagrodzeń, a następnie wysokość podatku VAT.



Dodaj Komentarz

Dla mediów | In English

hosting: Hostersi | partner w internecie: OS3 multimedia